18 godzin to nie czas pracy. Zgodnie z prawem, tygodniowy czas pracy polskich nauczycieli wynosi 40 godzin, a jak pokazują dane Instytutu Badań Edukacyjnych, średni tydzień pracy nauczyciela to aż 47 godzin. To czas, który nauczyciele poświęcają na wykonywanie nawet 54 czynności zawodowych!
Radca prawny. Data publikacji: 29 października 2021 r. Wbrew pozorom godziny doraźnych zastępstw nie są tym samym, co godziny ponadwymiarowe. Godziny te zostały bowiem odrębne zdefiniowane w przepisach Karty Nauczyciela. Ich utożsamianie jest więc błędem. Poniżej znajdziesz porównanie godzin ponadwymiarowych i godzin doraźnych
Chcę podzielić się wiedzą i doświadczeniem pracy jako psycholog szkolny, zwłaszcza z początkującymi psychologami. Wiem, że ta praca stawia przed nami wiele codziennych wyzwań. Na stronie znajdziesz przydatne, a przede wszystkich praktyczne informacje.
Fast Money. Dzisiaj w menu bloga „Wokół szkoły” kontynuacja jednego z poprzednich artykułów: „Ile pracuje nauczyciel?”. Spóbujemy zgłębić tajniki 40-godzinnego tygodnia belferskiej pracy. Czytelnik musi przygotować się na intensywną gimnastykę umysłową, bowiem materia jest niezwykle skomplikowana. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że jak mawiają Rosjanie – Biez stakana nie razbieriosz, czyli na trzeźwo nie da się tego ogarnąć. „Tego”, to znaczy wieloletniego dorobku legislacyjnego urzędników i polityków, który dodatkowo obrósł grubym kożuchem dowolnych interpretacji i ludzkich wyobrażeń. A miało być pięknie i prosto. Pięknie, bo uchwalona w 1982 roku Karta Nauczyciela radykalnie zmniejszyła pensum dydaktyczne, w przypadku nauczycieli „tablicowych” z 26 godzin tygodniowo w szkole podstawowej i 22 godzin w szkole ponadpodstawowej do jednakowych dla całej tej grupy liczby godzin 18. Po trosze z racji upowszechnienia wolnych sobót, po trosze z głębokiego szacunku dla pedagogicznego trudu. Oczywiście to drugie zakrawa dzisiaj na żart, ale lepszego wyjaśnienia nie widzę. Prosto, bowiem cała reszta obowiązków zamknięta została w dwóch zaledwie ustępach artykułu 42 ustawy: 4. Oprócz prowadzenia zajęć dydaktyczno-wychowawczych w obowiązującym tygodniowym wymiarze nauczyciel obowiązany jest: 1) do prac związanych bezpośrednio z organizacją procesu dydaktyczno-wychowawczego i opiekuńczego, w ramach przysługującego mu wynagrodzenia zasadniczego, 2) do prowadzenia innych dydaktyczno-wychowawczych zajęć dodatkowych – odpłatnie. Przydziału prac i zajęć, o których mowa w pkt. 1 i 2, dokonuje dyrektor szkoły w uzgodnieniu z radą pedagogiczną. 5. Wykaz prac i zajęć, o których mowa w ust. 4, określa Minister Oświaty i Wychowania w porozumieniu z zainteresowanymi ministrami. I koniec! Ani śladu 40 godzin pracy! Jakkolwiek widać tu wyraźnie oznaki "komunistycznego zniewolenia" – dyrektor przydziela prace i zajęcia, ale tylko zapisane w wykazie określonym przez ministra, to mamy również szczyptę demokracji w postaci uzgadniania jego decyzji z radą pedagogiczną. No i prawo – proste jak konstrukcja cepa: to co dotyczy organizacji działalności dydaktyczno-wychowawczej, nauczyciel wykonuje w ramach swojego wynagrodzenia, a za prowadzenie innych zajęć otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie. Nie wiem, jakimi drogami zmieniała się Karta Nauczyciela, bowiem zgłębienie tego tematu wymagałoby dłuższych studiów urzędniczo-archeologicznych. Dość na tym, że zmiany były liczne i bardzo poważne. W rezultacie Ustawa urosła ze 102 artykułów zajmujących 15 stron Dziennika Ustaw, do 111 stron wypełnionych trudną do policzenia liczbą artykułów o cyfrowo-literowej numeracji. Najważniejsza z naszego punktu widzenia zmiana dotyczy artykułu 42, w którym w jakimś momencie pojawił się nowy ustęp 1: Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień. Można przypuszczać, że w zamyśle legislatorów taki zapis miał ochronić nauczycieli przed zakusami obciążenia ich obowiązkami przekraczającymi wymiar przewidziany dla ogółu ludu pracującego miast i wsi. Intencja szlachetna, ale praktyka przyniosła głównie nieporozumienia. Przede wszystkim powstało nader dowolne pole do interpretacji, co może wchodzić w skład owych „nie więcej niż 40 godzin”. Na mocy ustępu drugiego tego samego artykułu, w ramach owego czasu nauczyciel obowiązany jest realizować zajęcia z uczniami przewidziane w jego pensum dydaktycznym, inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów, oraz zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym. Widać wyraźnie, że jest tego więcej niż w 1982 roku, i konia z rzędem, kto stworzy klucz do wyjaśnienia wszelkich możliwych wątpliwości. Czy w podstawowych obowiązkach nauczyciela mieszczą się wycieczki szkolne? Dyskoteki? Festyny? Próbne matury? Przygotowanie uczniów do konkursów? Podobnych znaków zapytania są setki, a życzliwe rady udzielane przez komentatorów w internecie bywają całkowicie sprzeczne. Prawo też niewiele tłumaczy; teoretycznie wszystko można podciągnąć pod statutowe zadania szkoły. W rezultacie w różnych placówkach bywa różnie, co samo w sobie nie byłoby takie złe, gdyby nie fakt, że wysokość wynagrodzeń opiera się na tabeli MEN, a ta jest jednakowa dla całego kraju. No i zarzewie frustracji gotowe. Powiedzmy sobie wprost, że nikt zapisu o "nie więcej niż 40 godzinach pracy" nie traktuje poważnie. A już na pewno nie władze państwowe, skoro wynagrodzenie nauczyciela stażysty z najniższym poziomem wykształcenia zostało zapisane w tabeli MEN w wysokości niższej (2230 zł.) niż oficjalna płaca minimalna (2250 zł.). Sprzeczność tkwi też w samej Karcie, która dopuszcza zwiększenie pensum nawet do 27 godzin w tygodniu, a przecież nie wspomina - co byłoby logiczne, że w takim przypadku również zwiększa się 40-godzinny wymiar tygodnia pracy. Nic z tych rzeczy. Czyli, albo biorąc dodatkowe godziny nie przygotowuję się do nich, nie sprawdzam prac uczniów etc., albo łamię prawo, które nie przewiduje dla nauczycieli wyjątku od pracy co najwyżej 40 godzin. I to wynika z zapisów samej ustawy, co trudno określić inaczej, jak "zakiwaniem się legislatorów na śmierć". Trudno, by sami nauczyciele poważnie traktowali zapis, o który mowa, skoro przy równym pensum dydaktycznym zdarza się, że zajmują stanowiska o ewidentnie różnej pracochłonności. Na przykład polonista musi przygotować się do każdej ze swoich 18 lekcji, do tego sprawdzić prace pisemne uczniów, co zajmuje dużo czasu. Z drugiej strony nauczyciel WF na pewno mniej pracy wkłada w przygotowanie do lekcji, a klasówek i wypracowań nie sprawdza w ogóle. Oczywiście są nauczyciele WF, którzy wiele godzin spędzają choćby jeżdżąc na zawody z uczniami, ale to już bardziej kwestia ich dobrej woli i zaangażowania, polonista nie ma wyboru. Bez urazy zresztą, proszę, nie jest moją intencją dzielenie nauczycieli na lepszych i gorszych, uzasadniam tylko tezę, że wyliczanie 40 godzin pracy w przypadku tego zawodu po prostu nie ma sensu. Co szczególnie dotkliwie (jako fikcję) odczuwają najbardziej zaangażowani czasowo zapaleńcy tej profesji. Jaki z tego morał? Ano taki, że także na omawianym tutaj polu nie znajdziemy dobrego rozwiązania w kwestii wartościowania pracy nauczycieli. Marzenia o pracy pięć dni w tygodniu od do choć stanowią świetny chwyt retoryczny w internetowych polemikach, nie dają się pogodzić z realizacją statutowych zadań szkoły, a także ze zdrowym rozsądkiem. Do trudnych do pojęcia różnic w wymiarze pensum dydaktycznego i długości nauczycielskich urlopów dochodzi zupełnie niemierzalna praca towarzysząca zajęciom dydaktycznym i wychowawczym, umownie jedynie określana 40-godzinną miarą. Zaprawdę, ten stan rzeczy, jest nie do utrzymania, choć świadomość tego dopiero raczkuje. Co można zrobić, by nieuchronne dosypanie pieniędzy do systemu mogło otworzyć drogę do jakiejś sensownej zmiany, napiszę w kolejnym artykule, ostatnim z tego cyklu.
Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego przypomina, że zgodnie z art. 42 Karty Nauczyciela, pedagog może być rozliczany z obowiązkowego pensum oraz z dodatkowych godzin (tzw. karcianych), a nie z 40-godzinnego tygodniowego czasu pracy. W tej sprawie wypowiedział się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie (sygn. III SA/Kr 335/05). Wg sędziów WSA, milczenie Karty nauczyciela na temat ewidencjonowania czasu pracy koniecznego na zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym należy traktować jako świadomy wybór też: Sprawdzą, ile pracują nauczyciele Konsultowana sprawa dotyczyła burmistrz gminy, który wydał zarządzenie wewnętrzne, w którym zobowiązał dyrektorów szkół podstawowych, gimnazjów i przedszkoli z terenu gminy do prowadzenia kart ewidencji czasu pracy nauczycieli. Ewidencja ta obejmować miała zajęcia edukacyjne, zajęcia pozalekcyjne z uczniami, dyżury, zebrania z rodzicami, posiedzenia rady pedagogicznej, zorganizowane doskonalenie zawodowe oraz inne zorganizowane prace w szkole, w organie nadzoru i w organie prowadzącym. Ewidencja miała obejmować ponadto przygotowanie się nauczyciela do lekcji ale tylko w zakresie, w jakim miało ono miejsce w obiekcie szkoły zatrudniającej stwierdził niewazność takiego zarządzenia. Organ nadzoru uznał, że naruszony został Karty Nauczyciela, ograniczający ewidencję czasu pracy nauczyciela do zapisów w dziennikach lekcyjnych i dziennikach zajęć w okresach tygodniowych. Do nauczycieli nie mają zastosowania powszechne przepisy prawa pracy o ewidencjonowaniu czasu pracy. Gmina złożyła skargę, ta jednak została podzielił interpretację Karty Nauczyciela przedstawioną przez Wbrew stanowisku skarżącego, prawodawca odwołuje się do rzetelności i solidności nauczyciela, każąc traktować pracę własną w domu czy w bibliotece, nie poddającą się kontroli zewnętrznej, jako pełnoprawne składniki czasu pracy, za który nauczyciel otrzymuje wynagrodzenie - uzasadniał WSA w Krakowie. TAGI
Od przyszłego roku szkolnego wszyscy nauczyciele w ramach czasu pracy i ustalonego wynagrodzenia będą mogli być zobowiązani przez dyrektora szkoły do nieodpłatnych zajęć, chociaż przepisy ustawowe nie będą precyzowały ich wymiaru – podnosiło Biuro Analiz Sejmowych w opinii do uchwalonej już nowelizacji Karty nauczyciela. Oznacza to, że liczba godzin ponad 18-godzinne pensum będzie ustalana dla każdego osobno. Może być wyższa lub niższa niż do tej pory. Ograniczeniem będzie jedynie 40-godzinny tydzień pracy nauczyciela. Aby pedagodzy nie pracowali kilkunastu godzin tygodniowo w szkole poza pensum, Związek Nauczycielstwa Polskiego postuluje zmiany statutów szkół. – Chcieliśmy, żeby w ustawie jasno zdefiniować, jakie zajęcia poza pensum muszą być odpłatne, a jakie powinny być prowadzone w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy. Skoro ustawodawca nie zdecydował się uwzględnić naszych uwag, jedynym rozwiązaniem jest wyjaśnienie tego w statutach – zaznacza Sławomir Broniarz, prezes ZNP. I dodaje, że statut powinien też regulować liczbę godzin, które nauczyciel spędza w szkole, wykonując jej zadania statutowe. Samorządy sceptycznie odnoszą się do pomysłu ZNP. – Wynika z uznania regulacji dotyczących liczby godzin zajęć prowadzonych przez nauczycieli ponad pensum albo za element organizacji szkoły lub placówki, albo też zakres zadań nauczycieli, gdyż zarówno jeden, jak i drugi znajduje się w ustawowym katalogu zagadnień podlegających statutowej regulacji. Nie jestem jednak przekonany, na ile taką interpretację podzielą organy nadzoru odpowiedzialne za pilnowanie zgodności przepisów statutu szkoły z prawem – mówi Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich. Zniesione od przyszłego roku szkolnego godziny karciane to dwie godziny w tygodniu, które każdy nauczyciel musi przepracować z uczniami niezależnie od swego pensum dydaktycznego, czyli obowiązkowego wymiaru lekcji. Za prowadzenie zajęć w ramach takich godzin nie jest wypłacane dodatkowe wynagrodzenie. Przyjęty w nowelizacji przepis likwidujący te godziny jest powrotem do stanu sprzed ich wprowadzenia. Zgodnie z nim w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy poza pensum nauczyciel może wykonywać „inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów". Wprowadzenie w 2009 r. przepisów art. 42 ustawy – Karta nauczyciela wiązało się ze znacznym, skokowym wręcz, wzrostem liczby zajęć dodatkowych w szkołach i liczby uczniów w nich uczestniczących. Według danych GUS placówki zarówno w miastach, jak i na wsi zapewniają podopiecznym zbliżoną liczbę zajęć pozalekcyjnych i nadobowiązkowych. Istnieją jednak samorządy, w których wszystkie zajęcia pozalekcyjne odbywają się w ramach godzin wynikających z art. 42 Karty nauczyciela. Prawie połowa zajęć pozalekcyjnych jest prowadzona właśnie w ramach godzin karcianych.
karta nauczyciela 40 godzinny tydzień pracy